type="text/javascript">
                          Szklarska Poręba - Śnieżne Kotły

    Wiele razy już słyszałem od różnych ludzi, o tym że chcieli by pojechać w góry ale nie wiedzą jak się za to zabrać.  A to przecież takie proste. Wystarczy wyznaczyć pierwszy wolny termin, sprawdzić pogodę wsiąść do samochodu i udać się w zamierzonym kierunku.

   W tym miejscu chciałbym zaproponować  jeden z wariantów trasy którą pokonałem kiedyś  w ciągu jednego dnia, co było niemałym wyczynem. Tym którzy nie czują się na siłach radzę podzielić tę trasę na dwa dni.

Na szlak czerwony im. Orłowicza, który jest jednym z głównych szlaków Sudeckich wszedłem z parkingu przy skrzyżowaniu ul  Szosa Czeska z ul. Mickiewicza ok godz. 8.00. Szlakiem tym  w górę do Wąwozu Kamieńczyka, tu zwiedzanie wodospadu Kamieńczyka, oczywiście każdy zwiedzający obowiązkowo otrzymuje kask ochronny.







Po zwiedzeniu  Wąwozu Kamieńczyka wracam na czerwony szlak,  jeszcze raz spoglądając na wąwóz i wodospad tym razem z punktu widokowego położonego powyżej wąwozu  obok schroniska Kamieńczyk.  Za schroniskiem  ciągle idąc czerwonym szlakiem przekraczam granicę Karkonoskiego Parku Narodowego.   Teraz długim dość stromym podejściem do Schroniska na Hali Szrenickiej 









  Tutaj na krótko zmieniam szlak na zielony  Aby dojść do malowniczych skał Końskie Łby. 


Następnie zostawiam zielony szlak i  skręcam w prawo na czarny prowadzący od górnej stacji wyciągu krzesełkowego  przez Schronisko na Szrenicy.








Dalej za schroniskiem czarny szlak dochodzi do czerwonego którym szedłem wcześniej, teraz w lewo wracam na czerwony szlak i grzbietem gór wzdłuż granicy Polsko-Czeskiej.




 Podziwiając wspaniałe widoki po obu stronach granicy, oraz przepiękne formy skalne, łagodną drogą o niewielkich wzniesieniach, mijam Łabski Szczyt i dochodzę do Śnieżnych Kotłów które są głównym punktem mojej wyprawy.







 Gdy już nacieszę wzrok przepięknymi widokami jakie roztaczają się ze Śnieżnych Kotłów czas ruszać dalej, tym razem większość  szlaku powiedzie w dół. Ruszam nadal czerwonym szlakiem aby mijając Wielki Szyszak pożegnać czerwony szlak i skręcić w lewo na niebieski szlak schodzący ostro w dół do Michałowic, jednak ja jeszcze nie wracam. Z niebieskiego skręcam w lewo na Zielony szlak którym dojdę do schroniska Pod Łabskim Szczytem. Po drodze mijam Śnieżne Stawki o ich uroku nie trzeba przekonywać nikogo kto je widział z tej perspektywy.

     W miejscu tym często można spotkać odpoczywających turystów.

Ponieważ robi się już późno czas wędrować dalej. 


Teraz zielony szlak wije się pomiędzy skałami i kosodrzewiną pokonanie tego odcinka wymaga dużego skupienia i sprytu gdyż cały czas trzeba uważać na to co pod nogami ponieważ ścieżka składa się z kamieni i głazów.

Tak przeskakując z kamienia na kamień dochodzę do skrzyżowania ze szlakiem żółtym, teraz mam do wyboru:  Iść dalej zielonym do górnej stacji kolejki linowej o ile jeszcze będzie czynna lub skręcić w prawo w dół do schroniska pod Łabskim Szczytem. Idę więc w dół do schroniska i tu znowu mam do wyboru,  schodzić  niebieskim (Czeska ścieżka) który mnie doprowadzi  do Wodospadu Szklarki albo wracać do parkingu gdzie zostawiłem samochód.


Idę więc nadal żółtym następnie skręcam w lewo na zielony i teraz długim łagodnym zejściem dochodzę do czerwonego szlaku który rano był pierwszym odcinkiem wiodącym do Kamieńczyka. Tu skręcam w lewo i bardzo zmęczony wracam do samochodu. Zmęczony ale szczęśliwy że znowu pokonałem własne słabości i wiem że znowu tu wrócę.
 

Zobacz też: Karpacz-Śnieżka

"Tu w górach przyjeżdża się, by stanąć przed pewną rzeczywistością geograficzną, która nas przewyższa i pobudza do zaakceptowania tej postawy, do pokonania samych siebie. I widać tych piechurów, turystów, alpinistów, tych wspinających się nierzadko, jak bohaterowie, którzy podążając za milczącym słowem, słowem majestatycznym, odwieczną wymową gór idą, wspinają się i pokonują samych siebie, aby dotrzeć na szczyty"...
Jan Paweł II

=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=